I am not ashamed - recencja niesamowitego filmu oraz kawałek mojego życia :)

Witajcie!


Obejrzałam w zeszłym tygodniu wspaniały film. Stwierdziłam, że koniecznie MUSZĘ się nim z Wami podzielić!
Tytuł to I am not ashamed. Nie ma go chyba niestety w wersji polskiej, ale myślę, że większość z Was zna język angielski, aktorzy naprawdę nie używają tam nie wiadomo jakich słów, film jest amerykański więc nie powinno być większych problemów ze zrozumieniem dialogów, zawsze też można oglądać z napisami angielskimi. :)


Ale do rzeczy. O czym ten film?
Opowiada on prawdziwą historię niejakiej Rachel Scott, która była pierwszą ofiarą tzw. Masakry w Columbine High School w 1999r. Doszło wtedy do strzelaniny na terenie szkoły, spowodowanej atakiem dwóch uczniów. W sumie zginęło 12 uczniów oraz 1 nauczyciel.
Tak opisuje to Wikipedia:
jedno z największych masowych zabójstw na terenie placówek oświatowych w historii Stanów Zjednoczonych. Doszło do niej we wtorek, 20 kwietnia 1999 roku, w Columbine High School, liceum znajdującym się w miejscowości Columbine, blisko miast Littleton i Denver w stanie KoloradoEric Harris i Dylan Klebold, dwaj nastoletni uczniowie tej szkoły, weszli na jej teren i strzelając z broni palnej zamordowali dwunastu rówieśników i jednego nauczyciela, raniąc przy tym 24 inne osoby. Sprawcy popełnili samobójstwo, zanim do budynku wkroczyła policja.
A więc, wracając do filmu, Rachel jest 17-letnią chrześcijanką, która próbuje naśladować Chrystusa w swoim codziennym życiu. Oczywiście spotyka się to z pewnego rodzaju prześladowaniami ze strony jej znajomych. Rachel się jednak nie poddaje, okazuje miłość zarówno swoim przyjaciołom jak i tym, którzy ją zdradzili.
Historia pokazuje różne sfery jej życia: sercowe, rodzinne, artystyczne, a także jej porażki i sukcesy.
Reszty nie będę Wam opisywać, bo nie chcę spoilerować. Naprawdę gorąca POLECAM tę produkcję!
Poniżej zamieszczam jeszcze trailer:

Jeśli o mnie chodzi to tak płakałam, że musiałam wyjść do łazienki, nie mogłam przestać. Film naprawdę daje do myślenia. Dla mnie jest on szczególnie ważny i wartościowy, ponieważ sama jestem chrześcijanką - nie w sensie nazwy, ale tak naprawdę, z serca. Był czas w moim życiu, kiedy usłyszałam ewangelię (oczywiście przez całe życie chodziłam do kościoła itp. jednak nie miało to dla mnie większego sensu) - wiadomość o tym, że jeśli nie zdam sobie sprawy z moich grzechów (choć na pierwszy rzut oka nie były one przecież jakieś straszliwe: nigdy nie piłam, nie paliłam, nie zachowywałam się niemoralnie) i nie przeproszę za nie szczerze Boga, wyznając je Mu oraz nie uwierzę, że TYLKO I WYŁĄCZNIE śmierć Jezusa na krzyżu i Jego zmartwychwstanie jest w stanie mnie od nich uwolnić i nie poddam Mu swojego życia, zaczynając z radością Go naśladować, pójdę do piekła. Nie dlatego, że Bóg jest zły i okrutny, ale dlatego, że jest sprawiedliwy i kochający. Posłał na ziemię Swojego jedynego Syna, abyśmy nie musieli umrzeć duchowo i nie spędzili wieczności w oddzieleniu od Niego (czyli w piekle). Od tego czasu zaczęłam poznawać Biblię, a co za tym idzie - jej Autora. Bo wiecie, żyjemy w kraju, gdzie dużo mówi się o Bogu, ale tak naprawdę mało kto Go zna. I w ten sposób powstają różnego rodzaju nieprawdziwe historie na Jego temat. To tak jakby dwieście osób, które nigdy w życiu nie widziały słonia, miały go narysować. Który obraz byłby prawdziwy? Żaden, prawda? Dlatego to, jaki jest Bóg, jest "narysowane" w Jego Słowie, czyli Biblii, albo jak kto woli, Piśmie Świętym. I wbrew pozorom, nie jest to przestarzała księga dla księży i zakonnic. Ona jest dla każdego: starego i młodego, dziewczyny i chłopaka, księdza, pastora, księgowej, ucznia, studenta, aktora. Dosłownie. A wiecie dlaczego? Ponieważ jest ponadczasowa i to nie my czytamy ją, ale ona nas.
Nie zrozumcie mnie źle - nie chcę nikogo nawracać na cokolwiek. To musi być Wasza indywidualna decyzja. Jednak jestem świadoma, że ogromna ilość osób nie ma pojęcia, kim jest Bóg i czym jest Biblia. Nie ma również pojęcia, co czeka ich po śmierci. A Pismo naprawdę wyraźnie o tym mówi. I nie, nie chodzi o to, że musisz być dobrym człowiekiem, aby wejść do nieba. To w ogóle nie o to chodzi. Żaden dobry człowiek nie dostanie się do nieba na podstawie swoich własnych zasług. Przynajmniej Biblia nic na ten temat nie mówi. A więc w jaki sposób?
Na podstawie "uczynku" Chrystusa. Nie po to Syn Boży umierał w męczarniach, abyśmy mogli zasłużyć sobie na zbawienie? Czy jest to dla Was logiczne? Czy gdyby było inne wyjście to Bóg posyłałby Swojego Syna na taką rzeź? Oczywiście, że nie. Dlatego Biblia mówi, że zbawieni jesteśmy Z ŁASKI (a więc za darmo) PRZEZ WIARĘ (list do Efezjan). Ale jaką wiarę, zapytacie. "Wierzę, że jest coś po śmierci. Wierzę, że Bóg jest." Czy to wystarczy? Otóż, nie. Bóg mówi, że demony również wierzą, że Bóg jest jeden i dlatego drżą (list Jakuba). A więc nie wystarczy wierzyć, że Bóg istnieje, ale wierzyć, że krew Chrystusa jest w stanie oczyścić naszą naturę z grzechu i uczynić nas świętymi. Położyć w Nim całą naszą ufność odnośnie przyszłości, zbawienia, życia i śmierci. Co to oznacza? Że całe życie będziemy musieli zmuszać się, by nie grzeszyć i odmawiać sobie przyjemności? Ależ nie! Oznacza to, że Bóg przemieni w ponadnaturalny sposób nasze serca! Nasza natura będzie czysta, a więc nie będziemy pragnęli złych rzeczy, nasze priorytety całkowicie się zmienią! No i przede wszystkim - będziemy mieć osobistą, żywą relację i więź z samym Bogiem! Mówię Wam, to jest niesamowite! Dopiero W WYNIKU tej wiary i relacji będziemy "spełniać" dobre uczynki. Nie po to, żeby coś otrzymać, ale z pragnienia serca.

Mam nadzieję, że nie uważacie mnie za szaleńca lub "nawiedzoną chrześcijankę" :) Chciałam po prostu podzielić się z Wami tym, co jest w moim sercu, tym, czego doświadczyłam, czym żyję. :)

Tak więc gorąco polecam Wam film jak również Biblię :) Spróbujcie i zobaczcie, że to naprawdę nie jest tylko dla wybrańców :)

Jeśli widzieliście ten film lub go obejrzycie - dajcie koniecznie znać, co myślicie! :)

Miłego dnia!!! :)

I am not ashamed - recencja niesamowitego filmu oraz kawałek mojego życia :)

Witajcie! Obejrzałam w zeszłym tygodniu wspaniały film. Stwierdziłam, że koniecznie MUSZĘ się nim z Wami podzielić! Tytuł to I am not as...